This is not a regular success story

Being a head hunter is tough. Not that I want to complain. I love my work for the diversity of projects, amazing people, that I meet during recruitment processes and their life stories. Each of these stories is different, unique, difficult, sometimes told with a smile, sometimes with a hidden regret, but still successful. This success is the result of many factors, but the most important one is determination.

Let’s get back to the point. Sometimes, even if you try the hardest, you stick to your standards, you fight for good candidates, something unexpectedly goes wrong. Even so wrong, that it ends with a headache and uttering a few uncensored words (silently, without witnesses).

This has happened to me recently, while conducting the recruitment project for an international company, which is our client since many years. It was supposed to be an easy project. The only difficulty I noticed, at the level of preparing the brief, was the remuneration, slightly lower than the average. However, the company is superb – perfect for managerial development, offering a lot of challenges, access to knowledge and international projects.

We have started the search. It went quite well. I recommended 4 people, who were invited for individual Assessment. One of the candidates, which I suspected, the company might want to employ, asked for time to think, whether it was a place for her. She did not choose her last employer well, so it seemed quite reasonable. Finally, she agreed to participate in the Assessment.

The evaluation of competences went very good. The client was satisfied, he chose the candidate I was thinking about. We made her a job offer… and she refused. Why? Because the company’s office was too far from her home … Ouch! It hurt even more, as we talked about the company’s location during the first meeting. My thinking was – so much work was done and I’m at the starting point. The entire recruitment process, preparation and implementation of Assessment, everything is wasted.

Not at all.

Of course, it’s hard to swallow disappointment, when at the absolute finish, all the blocks are falling apart, but actually only now, I knew these blocks in detail. The second round means even higher level of candidates. At this stage, there are no more question marks.

There are so many points in the recruitment process, so many moments when something can go wrong. And unfortunately, it happens that once in a while, we have to go through the process again. It is determination and responsibility, do not allow us to let go.

Being a head hunter is tough.

I am pleased to announce that the candidate starts working next Monday.


To nie jest zwykła opowieść o rekrutacji zakończonej sukcesem

Headhunting to ciężki kawałek chleba. Nie, żebym chciała się żalić. Uwielbiam swoją pracę za różnorodność projektów, niesamowitych ludzi, których spotykam podczas rekrutacji i ich historie. Każda z tych historii jest inna, wyjątkowa, trudna, opowiadana czasem z uśmiechem, czasem z ukrywanym żalem, ale jednak zakończona sukcesem. Ten sukces jest wypadkową wielu czynników, jednak najważniejszym z nich jest determinacja.

Wróćmy do sedna. Czasami  nawet jeśli starasz się z całych sił, trzymasz wypracowanych standardów, walczysz o dobrych kandydatów, coś idzie nie tak. A nawet tak bardzo nie tak, że kończy się to bólem głowy i wypowiedzeniem kilku niecenzuralnych słów (po cichu, tak, żeby nikt nie słyszał).

To właśnie przytrafiło mi się ostatnio, podczas realizacji projektu rekrutacyjnego dla międzynarodowej firmy, z którą współpracujemy od lat. To miał być łatwy projekt. Jedyną trudnością jaką dostrzegałam na poziomie opracowania briefu było wynagrodzenie, nieco niższe niż rynkowe. Jednak firma – doskonała pod kątem rozwoju menedżerskiego, oferująca mnóstwo wyzwań, dostęp do wiedzy, międzynarodowe projekty.

Rozpoczęliśmy search. Poszło całkiem nieźle. Rekomendowałam 4 osoby, które zaprosiliśmy na indywidulany Assessment. Jedna z Kandydatek, którą jak podejrzewałam, firma będzie chciała zatrudnić, jako jedyna poprosiła o czas do zastanowienia. Chciała przemyśleć, czy jest to miejsce dla niej. Niezbyt dobrze wybrała ostatniego pracodawcę, więc wydawało się to tym bardziej uzasadnione. Ostatecznie zgodziła się na uczestnictwo w Assessmencie.

Ewaluacja kompetencji przebiegła bardzo dobrze. Klient był zadowolony, wybrał Kandydatkę, o której myślałam. Złożyliśmy jej propozycję pracy. Odmówiła… Dlaczego? Ponieważ siedziba firmy mieści się zbyt daleko od jej domu… Auć! Zabolało tym bardziej, że o lokalizacji firmy rozmawiałyśmy już podczas pierwszego spotkania. Tyle pracy i jestem w punkcie wyjścia. Cały proces rekrutacji, przygotowanie i przeprowadzenie Assessmentu. Wszystko na marne…

Wcale nie.

Oczywiście ciężko jest przełknąć to rozczarowanie, kiedy na absolutnym finiszu wszystkie klocki się rozsypują, ale tak naprawdę dopiero teraz, znam te klocki bardzo dokładnie. Druga tura oznacza jeszcze wyższy poziom Kandydatów. Na tym etapie nie ma już żadnych znaków zapytania. Poza tym Klient czeka na swojego menedżera. W procesie rekrutacji jest tyle punktów, tyle momentów, kiedy coś może pójść nie tak. I niestety zdarza się, że do raz już wykonanej pracy, musimy podejść jeszcze raz. Determinacja nie pozwala nam odpuścić.

Headhunting to ciężki kawałek chleba. Z przyjemnością informuję, że Kandydatka rozpoczyna pracę w najbliższy poniedziałek.

Author: monikaciesielska

Head hunter of C-level executives. Managing Partner at Carpenter Consulting. President at IMSA Search Global Partners.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s