Ale przyznaj, że w sumie się żyje cudnie

Ale przyznaj, że w sumie się żyje cudnie

Są takie dni, które są kiepskie od pierwszej minuty. Otwierasz oczy i już wiesz, że wszystko pójdzie nie tak. Na szczęście zdarzają się stosunkowo rzadko i o dziwo, potrafią nabrać niespodziewanego obrotu. Taki właśnie był piątek, 29 listopada 2019 roku.

Wstaję późno i począwszy od śniadania gonię w piętkę. Moja 4-letnia Córeczka ubiera się w swoim pokoju podśpiewując pod nosem. W przedszkolu odbędzie się dziś przyjęcie Andrzejkowe i Zosia nie może się doczekać kiedy przebierze się w wypożyczony strój. Wprowadzam ją do sali przedszkolnej, w której dominują księżniczki i pękam z dumy obserwując jak idzie zadowolona w czerwono-niebieskim stroju z żółtym „S” – znakiem Supermenki. Oczywiście z peleryną.

To co dzieje się potem można nazwać pasmem nieszczęść lub po prostu dniem Wielkiego Psuja. Zaczyna się od załatwiania formalności związanych z niedawną stłuczką pod przedszkolem, w której ofiarą był przedni zderzak mojego auta. Tonę w papierach na dobrych kilka godzin, aby na koniec uzyskać informację, że prawdopodobnie przed Świętami, to oni się w serwisie nie wyrobią.

Sukcesywnie próbuję odhaczyć chociaż kilka spraw z mojej „to-do-list”, której rozmiar mogłaby konkurować z długością muru chińskiego. Na deser odbieram telefon od Klienta, który informuje mnie, że Kandydat w przededniu podpisania umowy zażądał dodatkowych benefitów, o których nie było mowy przez cały czas trwania procesu. Zastanawiam się już tylko, czy jeśli uderzę głową w drewniany stół, to rozłupię go jak robią to karatecy, czy tylko nabiję sobie wielkiego guza?

Oddzwaniam do mojej przyjaciółki Magdy, którą jak się okazuje ma bilet na ostatni koncert Comy, który ma się odbyć właśnie dziś. Niestety tylko jeden i chyba odda go bratu, bo obowiązki, dzieci, życie i inne przyjemności. Coma to moja wielka rockowa miłość. Ich nagrania towarzyszyły mi w wielu ważnych, trudnych i pięknych chwilach życia. Zespół tym koncertem kończy swoją ponad 20-letnią działalność. Próbowałam upolować bilety na ten koncert przez kilka tygodni. Bezskutecznie.

– A jak byśmy tak poszły z tym jednym biletem i kupiły od koników drugi? Będziemy bardzo niegrzeczne, wiesz, piwo i papierosy? 😉 Oni już więcej nie zagrają… Wchodzisz w to? – piszę wiadomość do Magdy.

O 18:15 byłyśmy już przed Stodołą.

– Czy ktoś ma bilet do oddania? – rzucam głośno.
– Jest tu gdzieś taka szalona para. Chcą sprzedać bilet. Spróbujcie ich znaleźć – odpowiada ktoś z tłumu.

Szalona para okazuje się być już mentalnie „po drugiej stronie”. On chce bić się z ochroną, ona co chwilę zmienia zdanie, bo może jednak by poszła na ten koncert, ale on wtedy będzie na nią zły. On zgniata wściekle puszkę od piwa, a my wymieniamy z Magdą zaniepokojone spojrzenia. Dlaczego jeszcze nie otworzyli bramek??

Ale udało się! Jesteśmy w Stodole. Słuchamy supportu, w którym grają sobowtór Elvisa Presleya i Kurta Cobaina (idzie im całkiem nieźle). W międzyczasie podchodzimy do baru uzupełnić płyny. „Muszę zadzwonić do Ojca” – rzucam do Magdy. „Do Ojca?” – odpowiada nam ktoś przy barze. W ten sposób poznajemy Pawła, z którym nie możemy przestać rozmawiać, a który zawodowo… negocjuje z samobójcami.

Po usłyszeniu kilku historii od Pawła, niezwykle poruszających historii ludzi, którzy zostali przeczołgani przez życie, z dużą mocą dochodzi do mnie, że kończę właśnie kolejny, cudowny dzień życia. Że moje problemy są całkiem zwyczajne. Że wszystko da się zmienić i naprawić. Że otaczają mnie fantastyczni ludzie. I że nigdy, przenigdy więcej nie wolno mi o tym zapomnieć.

W tle śpiewa Piotr Rogucki, a my z nim, najpiękniej podsumowując przesłanie tego dnia. Bo taki właśnie jest rock and roll – magia i moc. Na wieki wieków. Amen.

Dla mnie też niezbyt łaskawy był dzień.
Dla mnie też za długa zima i zła.
Dla mnie też, ale przyznaj, że w sumie się żyje cudnie.
I przestań wyć! Przestań wyć! Przestań płakać!

Monika Ciesielska
Prezydentka w IMSA Search Global Partners. Doświadczona konsultantka w rekrutacjach kadry zarządzającej, w tym członków zarządu, oraz lider zespołu rekrutującego w obszarze IT/Tech. Entuzjastka cyfrowej transformacji procesów HRowych.
O mnie